Prześlij pracę literacką

Previous photo
Contest is finished!
Author: Justyna Nasiłowska
Tytuł: Bajka o zwykłej-niezwykłej rodzince
Opis:
Z przyjemnością zgłaszamy nasza rodzinkę do konkursu Rodzina Roku. Zdecydowaliśmy się opisać naszą piąteczkę w formie bajki
Opis:
Dawno, dawno temu, w odległym lesie żyła sobie spokojnie para dorosłych, ale niezbyt dużych misiów: Mama Miś i Tata Miś. Byli bardzo zgraną i spokojną parą, lubiącą spotykać się z innymi mieszkańcami lasu. Czasem pływali sobie kajaczkiem podziwiając piękne widoki, czasem wybierali się w daleką podróż, żeby móc podreptać sobie po górach. Zdarzyło się też, że kilkukrotnie odwiedzali odległe lasy i podziwiali cuda tam się znajdujące. Nie da się jednak ukryć, że sporadyczne nieporozumienia i kłótnie nie omijały naszych Misiów. Mówiąc w skrócie: życie płynęło im skromnie ale szczęśliwie… do czasu! Bowiem w pewien jesienny dzień Mama Miś oznajmiła, że do ich norki będą przyjeżdżać mali goście i zostaną z nimi do czasu, aż urosną i staną się na tyle samodzielni, żeby sami mogli poradzić sobie w dzikich ostępach lasu, gdzie poza miłymi zwierzątkami, mogą też czaić się niestety groźne wilki. Zaczęły się przygotowania. Spodziewając się, że pierwszy gość wkrótce się pojawi, rozpoczęli remont norki. Poprosili stare Misie, żeby ich wsparły i wspólnymi siłami zrobili remont. Odnowili całą norkę, a w malutkim pokoiku wstawili malutkie łóżeczko. Pomimo drobnych kłopotów, w upalny sierpniowy dzień nastał ten niesamowity moment. W życiu naszych bohaterów wszystko się przeobraziło. Do ich norki zapukał bardzo delikatnie malutki, niewinny Króliczek. Mama Miś już od kilku miesięcy wyczuwała, jaki on będzie. Czuła, że będzie lubił muzykę, będzie miał świetny słuch, a także że będzie spokojnym maleństwem. Miała rację. Cała rodzina Misiów i ich znajomi bardzo się cieszyli, ale największe wrażenie Króliczek zrobił na Tacie Misiu. Gdy Tata Miś wziął go na ręce, świat zmienił swoje barwy. Jedne rzeczy stały się jeszcze bardziej kolorowe, a te mniej ważne wyblakły i straciły na wartości. Tata Miś stwierdził, że teraz oczy mu się otworzyły, nagle zrozumiał inne Stare Misie. Poczuł, że Króliczek jest tym kimś, kogo będzie bronił za wszelką cenę. Nie da go skrzywdzić, choćby sam miał ucierpieć. Da mu wszystko, co sam uważa za wartościowe, pokaże świat, na ile będzie potrafił, będzie z nim w chwilach smutku, żeby go pocieszyć, w chwilach trudnych, aby doradzić, w czasie przeżywania sukcesów, aby razem się radować. Pierwsze dni były dużym wyzwaniem dla Taty Misia, ale zdecydowanie większym dla Mamy Miś. Z jednej strony malutkie łapki Króliczka były urocze i słodziutkie, z drugiej bardzo delikatne i nieporadne. Króliczek wkrótce zachorował i musiał na tydzień z Mamą Miś udać się do oddalonego domku pana Sowy, który zadbał o maleństwo. Dalsze dni, tygodnie i miesiące mijały szybko. Króliczek był bardzo ciekawy świata, lubił oglądać bajki, jeździć autkami, autobusami i pociągami od rana do nocy, a nawet czytać gazety. Zaczął bardzo szybko poznawać literki i cyferki, marki samochodów oraz flagi lasów z całego świata. Chodził z Mamą i Tatą na spacery, na place zabaw, od czasu do czasu odwiedzali McKaczora i objadali się lodami. Życie znów płynęło sielankowo, choć skromnie. Wczesną wiosną, a może to było jeszcze pod koniec zimy, Mama Miś ponownie poczuła, że zbliża się kolejne ogromnie ważne wydarzenie. Do domku Misiów i Króliczka zbliżał się drugi maluszek. Mama Miś miała przeczucie, że będzie inny od swojego brata. Zamiast „mniejszej wersji Króliczka” zawitał do nich mały, ale bardzo żwawy i silny Warchlaczek. Od samego początku wierzgał bardzo mocno nóżkami, ściskał raciczkami wszystko co miał w zasięgu. Mama Miś – jak to mama – przyjęła małego gościa, tak jakby od zawsze był z nimi. Natomiast Tata obawiał się jak poradzi sobie z dwójką maluszków. Czy będzie potrafił tak samo mocno zaopiekować się drugim Gościem jak pierwszym, czy będzie w stanie tak samo fajnie bawić się, poświęcać tyle czasu ile Króliczkowi. Króliczek zaś bardzo polubił nowego kompana. Pewnie troszkę dlatego, że dostał od niego śliczny kolorowy komputerek 😉 Niestety na początku obecności u Misiów, Warchlaczka także spotkało przykre wydarzenie. Tata Miś musiał zadzwonić w środku nocy po pana Sowę, żeby szybko przeleciał do ich domu – Warchlaczek nie mógł oddychać. Cała sytuacja skończyła się pełnym sukcesem, ale to, co przeżyła wtedy Mama Miś, na zawsze pozostało w jej serduszku. Warchlaczek rozwijał się bardzo szybko, nabierał sił, wyrywał z łatwością zabezpieczenia od szuflad, odrywał z podłogi blokady do drzwi, żadne siłowe wyzwanie nie stanowiło dla niego problemu. Obawy na szczęście szybko się rozwiały. Okazało się, że Króliczek od razu zaakceptował nowego towarzysza i razem z Tatą Misiem spędzali z Warchlaczkiem dużo czasu. Jeździli autkami, puszczali bączka, skakali po łóżkach. Do dziś świetnie potrafią się razem bawić. Warchlaczek szybko chciał dorównywać Króliczkowi. Do dziś często razem się ścigają, siłują i wariują. Króliczek od samego początku rozumiał, że jest starszym bratem i potrafił odmówić sobie chwały zwycięzcy, aby uszczęśliwić Warchlaczka. Warchlaczek ma grubą skórę i nie łatwo go zranić, ale gdy Mama lub Tata Miś są zmęczeni, jest pierwszy, żeby przynieść im kołderkę. Zawsze zerwie kwiatka dla Mamy Miś. Życie znów zaczęło biec swoim tempem, dwójka Misiów razem ze swoim Króliczkiem i Warchlaczkiem spędzali dużo czasu razem, pracowali, bawili się. Czasem, jak to w rodzinie bywa, zdarzały się błahe kłótnie o byle co. Trzecim gościem był Wiewióreczek. Jego przybycie było dokładnie zaplanowane. Mama Miś razem Tatą Misiem wyjechali mu spotkanie w pewien piękny zakątek lasu, gdzie mogli wypocząć nad rzeczką, spędzić cudny czas i oczekiwać w spokoju na trzeciego Gościa. Bracia przyjęli Wiewióreczka bardzo ciepło, dbali o niego jak o najcenniejszy skarb, podziękowali Mamie Miś, że dostali taki cudowny prezent. Wiewióreczek okazał się drobniutki i spokojniutki, ale sprawny i szybki. Nie minęło wiele czasu od jego przybycia a już się wspinał, wchodził na stoły, stołki, fikał koziołki, skakał z parapetu bez lęku. Wspinanie się po drabinkach czy na łóżko piętrowe to były dla niego czyste igraszki. Dziś wszyscy przyznają, że Wiewióreczek jest najcudniejszym maluszkiem w lesie. Szybko nauczył się mowy Misiów i jak tylko ma okazję, na przykład leży sobie na łóżku z mamą to mówi: „Kocham Cię Mamo”, a jak Tata Miś poczęstuje go cukierkiem, to zawsze odpowie: „Dziękuję Tatusiu”. Gdy ma tylko okazję to mocno przytula swoich najbliższych, a gdy wychodzi ze sklepu pomacha rączką na pożegnanie. A w sekrecie Wam dopowiem, że nawet Tata Miś dzięki Wiewióreczkowi zaczął częściej mówić „kocham cię”. Co jakiś czas Tata Miś zastanawia się czy Króliczek, Warchlaczek i Wiewióreczek, nie przybyli do ich norki, aby to właśnie on spojrzał na świat z innej perspektywy, aby przeżył przygodę jakiej nic innego nie może zastąpić i w końcu: aby nauczył się zapominać o sobie, ale nie tracąc niczego, a wprost przeciwnie: zyskać dużo, dużo więcej. Tata Miś ma teorię, że dzięki malutkim Gościom, którzy przybywają do dorosłych Misiów dużo łatwiej jest zrozumieć Prastarego Misia i jego podejście do „zwykłych” Misiów i wszelkich innych zwierzątek.
Votes: 55

Views: 363